Rodzice małych dzieci każdego dnia podejmują wiele decyzji dotyczących ich zdrowia: dbają o sen, ruch, odpowiednią dietę i regularne wizyty lekarskie. Wzrok nie zawsze zajmuje na tej liście równie ważne miejsce. Dopóki dziecko nie skarży się na problemy i dobrze radzi sobie w codziennych sytuacjach, łatwo uznać, że wszystko jest w porządku.
Tymczasem sposób, w jaki przedszkolak spędza dzień, może mieć znaczenie dla rozwoju jego wzroku. Na część czynników ryzyka krótkowzroczności, takich jak predyspozycje genetyczne, nie mamy wpływu. Możemy jednak zadbać o to, ile czasu dziecko spędza na zewnątrz, jak długo patrzy z bliska, czy robi przerwy oraz czy jego wzrok jest regularnie badany.
Sama metoda kontroli krótkowzroczności to nie wszystko
Jeśli u dziecka zdiagnozowano krótkowzroczność, specjalista może dobrać metodę pozwalającą korygować widzenie i spowalniać rozwój wady. To ważny element postępowania, ale nie jedyny.
Okulary z soczewkami do kontroli krótkowzroczności, specjalistyczne soczewki kontaktowe czy atropina w niskim stężeniu nie zastępują higieny wzrokowej. Najlepsze podejście łączy odpowiednio dobraną metodę, jej regularne stosowanie, codzienne dobre nawyki oraz regularne badania pozwalające monitorować rozwój wady.
Nie chodzi przy tym o wprowadzanie w domu skomplikowanego programu ani organizowanie dziecku „ćwiczeń na oczy”. Największe znaczenie ma sposób, w jaki wygląda jego zwykły dzień.
Czas na zewnątrz ma szczególne znaczenie
Jednym z najważniejszych zaleceń dotyczących profilaktyki krótkowzroczności jest regularne przebywanie na zewnątrz, w naturalnym świetle. Specjaliści ochrony wzroku wskazują jako cel minimum dwie godziny dziennie. Czas spędzany na dworze może zmniejszać ryzyko pojawienia się krótkowzroczności, a u dzieci, u których wada już wystąpiła, może mieć znaczenie dla ograniczania jej progresji.
Dobra wiadomość jest taka, że nie musi to być trening sportowy ani specjalnie zaplanowana aktywność. Liczy się zwyczajny spacer, droga do przedszkola, zabawa na placu zabaw, jazda na rowerze, wyjście do parku czy wspólne spędzanie czasu w ogrodzie. Na zewnątrz dziecko przebywa w naturalnym świetle i ma więcej okazji, aby patrzeć na obiekty znajdujące się w różnych odległościach.
Dwie godziny mogą wydawać się trudne do wygospodarowania, szczególnie jesienią i zimą. Nie trzeba jednak traktować ich jak jednego, obowiązkowego bloku. Czas na zewnątrz można zbierać w ciągu całego dnia: podczas drogi do przedszkola, pobytu na placu zabaw, krótkiego spaceru lub rodzinnego wyjścia po południu.
Nie tylko ekrany oznaczają patrzenie z bliska
Rozmawiając o wzroku dzieci, często skupiamy się na telefonach i tabletach. Tymczasem dla oczu znaczenie ma nie tylko rodzaj aktywności, ale także odległość i czas patrzenia.
Rysowanie, układanie puzzli, oglądanie książeczek, nawlekanie koralików, budowanie z drobnych klocków czy korzystanie z ekranu wymagają skupienia wzroku na niewielkiej odległości. Są to normalne, potrzebne i rozwijające zajęcia. Problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy dziecko przez długi czas wykonuje kolejne czynności z bliska bez zmiany pozycji i bez przerw.
Nie trzeba więc odbierać przedszkolakowi książeczek, puzzli ani kredek. Warto natomiast przeplatać spokojne zajęcia przy stoliku ruchem, zabawą na zewnątrz i aktywnościami, podczas których dziecko patrzy dalej. Po układaniu puzzli można pójść na spacer, po obejrzeniu bajki pobawić się piłką, a po rysowaniu podejść do okna i wspólnie sprawdzić, co dzieje się na zewnątrz.
Ekran nie jest jedynym winowajcą
Na rozwój krótkowzroczności wpływa wiele czynników, między innymi predyspozycje genetyczne, ilość czasu spędzanego na zewnątrz oraz długotrwała praca wzrokowa z bliska. Telefony i tablety są częścią tego obrazu, ponieważ łatwo zatrzymują uwagę dziecka na dłużej i często są oglądane z bardzo małej odległości.
Zgodnie z zaleceniami WHO dotyczącymi czasu ekranowego, dzieci do 2. roku życia nie powinny w ogóle korzystać z ekranów urządzeń elektronicznych. W przypadku dzieci do 4.–5. roku życia czas ten nie powinien przekraczać godziny dziennie, przy czym im krócej, tym lepiej.
Znaczenie ma jednak nie tylko czas spędzany przed ekranem, ale również sposób, w jaki dziecko z niego korzysta. Warto zadbać o to, aby:
- ekran nie znajdował się tuż przed twarzą dziecka;
- korzystanie z niego było regularnie przerywane inną aktywnością;
- telefon lub tablet nie zastępowały czasu na ruch i zabawę na zewnątrz;
- skontrolować wzrok dziecka, jeśli coraz bardziej zbliża ekran do oczu albo mruży czy trze oczy.
Oczy potrzebują zmiany odległości
Podczas patrzenia z bliska oczy wykonują intensywną pracę. Jeżeli jedna taka aktywność trwa długo lub kolejne następują bezpośrednio po sobie, dziecko może odczuwać zmęczenie, pieczenie oczu lub ból głowy.
Pomocna jest zasada 20-20-20: po około 20 minutach patrzenia z bliska należy przez co najmniej 20 sekund spojrzeć na obiekt oddalony o 20 stóp, czyli około 6 metrów. W przypadku małego dziecka nie musi ona jednak przyjmować postaci formalnej reguły. Można po prostu zachęcić je, aby popatrzyło przez okno, znalazło coś po drugiej stronie pokoju albo na chwilę zmieniło rodzaj zabawy.
Najważniejsza jest regularna zmiana: blisko i daleko, spokojnie i w ruchu, w pomieszczeniu i na zewnątrz.
Ochrona przed promieniowaniem UV
Czas na zewnątrz jest ważny dla profilaktyki krótkowzroczności, ale oczy dziecka powinny być jednocześnie właściwie chronione przed promieniowaniem UV. Oczy dzieci są bardziej narażone na jego oddziaływanie niż oczy dorosłych, między innymi dlatego, że do siatkówki może docierać większa ilość promieniowania.
W słoneczne dni należy pamiętać o nakryciu głowy oraz okularach przeciwsłonecznych z potwierdzoną ochroną przed promieniowaniem UV. Jeżeli dziecko nosi okulary korekcyjne lub soczewki przeznaczone do kontroli krótkowzroczności, sposób ochrony przeciwsłonecznej najlepiej omówić ze specjalistą.
Regularne badania wzroku są podstawą profilaktyki
Dobre nawyki nie zastąpią badania wzroku. Małe dziecko może nie wiedzieć, że widzi gorzej, a rodzic może długo nie zauważać problemu. Właśnie dlatego wzrok należy kontrolować także wtedy, gdy dziecko nie zgłasza żadnych trudności z widzeniem. Dokładnie tak, jak to robimy w przypadku corocznych przeglądów dentystycznych, nie czekając aż dziecko rozboli ząb. Badanie pozwala sprawdzić, czy wzrok dziecka rozwija się prawidłowo, a jeśli nie, odpowiednio wcześnie rozpoznać nieprawidłowości i ocenić czynniki ryzyka.
Jeżeli krótkowzroczność została już zdiagnozowana, terminy kolejnych wizyt powinien określić specjalista. Regularne kontrole pozwalają ocenić nie tylko, czy dziecko nadal dobrze widzi w swoich okularach, ale także czy wada postępuje i czy zastosowana metoda kontroli przynosi oczekiwane rezultaty.
Dobre nawyki powinny być częścią życia, a nie dodatkowym obowiązkiem
Dbanie o wzrok przedszkolaka nie wymaga układania specjalnego planu dnia. W większości przypadków chodzi o większą równowagę między aktywnościami, które dziecko już zna:
- więcej codziennego czasu na zewnątrz;
- mniej długich, nieprzerwanych okresów patrzenia z bliska;
- wygodna pozycja podczas zajęć i dobre oświetlenie;
- ochrona oczu przed UV;
- regularne badanie wzroku.
Nie musimy robić wszystkiego idealnie każdego dnia. Ważne, aby dobre nawyki były powtarzalne i naturalne dla całej rodziny. Spacer zamiast kolejnej bajki, zabawa na podwórku po rysowaniu czy chwila patrzenia przez okno podczas układania puzzli to drobne decyzje, które z czasem tworzą rytm dnia bardziej przyjazny dla wzroku.
Specjalistyczne metody pozwalają spowalniać rozwój krótkowzroczności, ale nie działają w oderwaniu od codzienności dziecka. Najlepszą troską o jego wzrok jest połączenie odpowiednio dobranego postępowania, dobrych nawyków oraz regularnych badań.
Dowiedz się więcej na www.mamwzrokok.pl.
To trzecia część naszej serii o wzroku przedszkolaka. Przeczytaj też, po czym poznać krótkowzroczność u przedszkolaka oraz jakie metody spowalniania rozwoju wady są dziś dostępne.


