Reggio Emilia łatwo pomylić z wystrojem. Drewniane zabawki, naturalne kolory, lustra, dużo światła. To wszystko może być piękne, ale samo w sobie nie jest jeszcze Reggio. Reggio zaczyna się wcześniej: od tego, jak dorosły patrzy na dziecko.
Właśnie temu była poświęcona tegoroczna konferencja Zareggiuj się. Od 18 do 20 września w Radomiu spotkało się ponad 160 osób: właścicielki Wiosek, dyrektorki, pedagożki oraz specjalistki i specjaliści. Hasło edycji brzmiało „Nie ma Reggio bez Reggio”. Stało za nim pięć pytań, które warto regularnie zadawać sobie w każdej placówce. Przez trzy dni szukaliśmy na nie odpowiedzi.
Jak naprawdę postrzegamy dziecko?
W Reggio dziecko jest kompetentne, ciekawe świata i ma wiele sposobów, żeby wyrazić to, co myśli i czuje. Loris Malaguzzi, twórca podejścia Reggio Emilia, nazwał je stoma językami dziecka.
Agnieszka Kuźba prowadziła warsztaty o zmysłach, ciele i schematach w pracy z najmłodszymi dziećmi oraz o prowokacjach i projektach badawczych w przedszkolu. Magdalena Wilczewska mówiła o intuicji jako o wewnętrznym kompasie dziecka i kompetencji, której będzie potrzebować w przyszłości.
Co to znaczy w praktyce? Kiedy dziecko przez pół godziny przesypuje piasek albo układa kamienie w rzędy, pedagożka nie przerywa. Obserwuje, bo w tej zabawie dzieje się uczenie.
Czym jest dla nas przestrzeń?
W Reggio przestrzeń nazywamy trzecim nauczycielem. Sala może zapraszać do działania albo je gasić. Może dawać dziecku wybór albo decydować za nie.
Sonia Szafrańska poprowadziła warsztaty „Przestrzeń od ręki. 10 rzeczy, które zmienisz w sali jeszcze w tym tygodniu”. Miały bardzo praktyczny cel. I zadziałały natychmiast. Wiemy, że już w poniedziałek po konferencji pedagożki zaczęły przearanżowywać swoje sale.
Co to znaczy w praktyce? Jeśli w sali Twojego dziecka coś się ostatnio zmieniło, to nie przypadek. To przemyślana odpowiedź na to, czym dzieci się teraz interesują i czego potrzebują.
Jak się uczymy?
Uczenie się w Reggio to proces, który widać. Aleksandra Maślanka-Bielecka wzięła pod lupę wybrany projekt Reggio. Monika Makowska-Wiącek pokazywała, jak muzyka i ruch wspierają naukę przez zabawę. Aleksandra Kozera mówiła o budowaniu wczesnego czytelnictwa i piśmiennictwa.
Rozmawialiśmy też o tym, co warto zauważyć wcześnie. Mateusz Pochwatko omówił pierwsze sygnały dysleksji rozwojowej u przedszkolaków, a Sylwia Kijewska i Maja Kornacka z HOYA Lens Poland, Partnera Głównego konferencji, mówiły o rosnącym problemie krótkowzroczności u dzieci.
Co to znaczy w praktyce? Pedagożka, która uważnie obserwuje, szybciej zauważy, że coś w rozwoju dziecka wymaga wsparcia. I powie o tym rodzicom na czas.
Jakie znaczenie mają relacje i komunikacja?
Reggio nie zadziała w zespole, który się nie rozumie. Dlatego właścicielki i dyrektorki miały osobną ścieżkę. Anna Strzelecka mówiła o finansach z sercem, relacyjnym systemie motywacyjnym, wyłanianiu liderek i kulturze błędu. Aleksandra Kozera o przywództwie adaptacyjnym. Aleksandra Stencel o tym, jak atmosfera miejsca staje się rekomendacją w internecie. Zespół Boskiej Wioski podzielił się tym, jak nie zwariować przy wzroście o 800%. Do wszystkich grup trafiły też warsztaty „Bezpieczeństwo w Wiosce”. Agnieszka Dąbrowska-Jedynak pokazała z kolei, jak stworzyć „Placówkę, do której chce się wracać”, czyli jak budować relacje z dziećmi, rodzicami i zespołem.
Co to znaczy w praktyce? Dobrą atmosferę w zespole widać w drobiazgach. W tym, jak pedagożki rozmawiają ze sobą, z dziećmi i z Tobą przy odbiorze.
Jaki wpływ ma obecność?
Katarzyna Kolczyńska opowiedziała nam, jak budować poczucie własnej wartości u dzieci do 6. roku życia. Monika Makowska-Wiącek zajęła się stresem i samoregulacją, a Paulina Korneluk i Grzegorz Kolendowicz poprowadzili warsztat relaksacji z misami dźwiękowymi „Zatrzymać się w dźwięku”.
Co to znaczy w praktyce? Spokojny dorosły pomaga dziecku odzyskać spokój. A dziecko, które czuje, że jest ważne takie, jakie jest, śmielej odkrywa świat.
Co zostaje po konferencji
Pięć pytań, trzy dni i ponad 160 osób z różnych miast. Na co dzień każda Wioska pracuje osobno, ze swoimi dziećmi i swoimi rodzicami. W Radomiu przez chwilę byliśmy jednym zespołem: pracowaliśmy razem na warsztatach i wymienialiśmy się doświadczeniami przy stole. Rozjechaliśmy się z konkretnymi pomysłami.
Najważniejsze nie zostało jednak w Radomiu. Wróciło do sal razem z pedagożkami, a najlepiej widać to po tym, co zaczęło się dziać już w poniedziałek. Reggio nie jest czymś, co się raz wdraża. To pytania, do których wracamy, żeby dzieci miały wokół siebie dorosłych, którzy naprawdę je widzą.
Nie ma Reggio bez Reggio. I nie ma Wiosek bez ludzi, którzy je tworzą. Do zobaczenia za rok!
Chcesz zobaczyć, jak to wygląda na co dzień? Znajdź Wioskę blisko Ciebie i umów się na wizytę.


